Jak z maliniaka zrobić grzecznego chłopaka?

Yapek, Yabol, Jabuszek, czyli po prostu Yabol trafił do mnie na stałe pod koniec października ubiegłego roku. I faktycznie, to, czego najbardziej się obawiałam, to jak poukładają sobie wzajemne relacje: on- dorodny samiec i przy okazji Pan Maliniak oraz moje pięć kotów….Jednego byłam pewna- najstarsza z kotów, szanowana trzynastoletnia kocica, podoła!!! Wcześniej miała do czynienia z nieogarniętymi dogami niemieckimi, różnymi kundelkami bardziej lub mniej wrogo nastawionymi do kotów i zawsze w łopatologiczny ( czyli przy użyciu pazurów) szybko pokazywała, kto rządzi w domu….Niestety, tym razem nie było tak samo, bo maliniak, to maliniak, rządzi się swoimi prawami. Im bardziej coś skoczne, fruwające, latające, uciekające, tym większa podjarka i chęć zdobycia tego. Za wszelką cenę. Na śmierć i życie. Do dna!!!! Pazury kocicy nie zrobiły większego wrażenia na Yabolu, za to jej paniczna ucieczka już tak…

No i się zaczęło. Nowy pies, trzy stare=rezydenci, pięć kotów i my, a w zasadzie ja, bo przecież to MÓJ pies=MÓJ problem. Nie pozostało mi nic innego, jak działać i to szybko- na już!!!

Zaczęłam szybką terapię antykotową z Yabolem,która trwa do dziś, bo jak już wspominałam wcześniej MALINIAK TO MALINIAK. A poza tym to jednak pies, więc zasada ograniczonego zaufania jest jak najbardziej słuszna. Koty szybko się połapały, że jakiś wariat na stałe zamieszkał z nami i zaczęły z wdzięczności sikać,gdzie popadnie, znikać na kilka dni z domu i takie tam inne. Złota zasada lekkoducha :”Jakoś to się ułoży” nijak się miała do sytuacji, poza tym trącała w moje ego, bo przecież biorę czynny udział w szkoleniach psów, jestem trenerem itp., itd., ach i och…..

Wymyśliłam sobie taki plan, który polegał na baaaaardzo powolnym przyzwyczajaniu psa do kotów i odwrotnie. Sprawa dość trudna, bo jednocześnie musiałam pokazać Yabolowi, że kot nie jest dla niego atrakcyjny, bo nie będzie biegł. Kotom z kolei musiałam pokazać, że mogą, a wręcz muszą, spokojnie, z gracją i nonszalancją przemieszczać się po domu. Starałam się wyprzedzać ruchy moich zwierząt i zawsze być przy Yapku, kiedy pojawiał się kot. Ponieważ mamy wypracowane komendy „zostaw”, „nie”, „na miejsce” ( i wiele, wiele innych), za każdym razem wykorzystywałam je, aby choć przez chwilę wytrącić psa z „szykowania się do ataku”….. Konsekwentnie, przez wiele dni byłam non stop przy psie, aby nie poszło na marne to, co już wypracowaliśmy…. Swoją postawą pokazywałam mu, ze absolutnie nie pozwalam na szalone pogonie za kotem, jednocześnie super nagradzając dobre zachowanie. Koty bardzo szybko poczuły się na tyle bezpieczne, że zaczęły w miarę spokojnie podchodzić do psa (w sensie na początku patrząc na niego z pierwszego piętra 🙂 ). Ja wciąż pilnowałam, aby wszystko mieć pod kontrolą i odpowiednio zareagować. Nie chciałam, aby sprowokowane zachowaniem Yapka koty ruszyły w panice przed siebie. Biegnący kot na początek antykotowej terapii byłby zbyt mocnym bodźcem dla każdego psa…..Kiedy wpuszczałam koty do domu z dworu, za każdym razem odwoływałam wcześniej Yapka na miejsce z komendą: „zostań”, aby kot bezpiecznie mógł wejść. Starałam się eliminować wszystkie sytuacje, które mogłyby wprowadzić jakieś zamieszanie lub być „zapalnikiem” do ucieczki kota, niekoniecznie nawet wypływającej z potrzeby łowieckiej Yapka.

i tak, pomału, pomału z dnia na dzień koty pokumały, że przy psie mają się poruszać spokojnie, a Yapek, jak większość MALINIAKÓW pokumał, ze kot, który nie biega, to żadna atrakcja.

Oczywiście zdarzają się lepsze i gorsze dni, oczywiście ciągle nad tym pracujemy, oczywiście Yapek czasem wręcz prowokuje koty….. ale wprowadzony kilka miesięcy temu plan naprawczy się sprawdza. Myślę że kluczowe są dwa elementy – praca nad posłuszeństwem psa- to podstawa, my tą podstawę ciągle ćwiczymy. Bierzemy czynny udział w szkoleniach i kursach grupowych: Psie Przedszkole, podstawy posłuszeństwa, posłuszeństwo zaawansowane. W końcu Yapek towarzyszy mi w szkoleniach. Drugim, bardzo ważnym elementem jest wytłumienie chęci uciekania u kota…. I u nas to zagrało i się udało!!!!Na chwilę obecną mamy opanowanych rowerzystów, biegaczy, sarny i takie tam inne szybko poruszające się obiekty, które choć zawsze wyzwalają w Yabolu mikrosekundową chęć pogoni, to jednak stanowcze, wypracowane, konsekwentnie powtarzane i ćwiczone „wróć” a co za tym idzie- nagroda, zawsze wygrywają!!!!!

Jak nie wierzycie- zapraszam do siebie. Jeśli chcecie nas bliżej poznać- zapraszam na plac treningowy Ośrodka Szkolenia Psów PSIA SFORA, jesteśmy tam baaaaardzo często, bo tam trenujemy. I siebie i innych. ZAPRASZAMY 🙂

Yappa i Kluska
Yappa i Kluska – wspólny posiłek